Proces versus projekt. Odc. 3

0

Projekt rozumiany przez korporacje jako plan działania to – niestety – stare dobre czasy.

Jak jest obecnie?

Obecnie pojęcie projektu nie jest już planem złożonego działania, ale jest z automatu kojarzone przez pracowników, menedżerów i konsultantów z pojęciem zarządzania projektem, a stąd już tylko krok do metodyk zarządczych.

Osobiście cenię stare, sprawdzone podejścia do zarządzania projektami, gdzie projekt jest rozumiany wprost jako jednorazowa robota, z wyznaczoną datą rozpoczęcia i zakończenia, z określonym celem, zakresem, funduszami oraz organizacją powołaną tylko na czas trwania projektu.

Jest most do wybudowania? Projekt.

Trzeba wymyślić, zaprojektować i wprowadzić na rynek zupełnie nowy produkt? Projekt.

Budujemy nową i innowacyjną aplikację komputerową? Projekt. Update aplikacji już nie musi być projektem.

Wdrażamy w swojej firmie system informatyczny? Projekt!!! I mimo, że dostawca – firma wdrożeniowa – robi to dziesiątki razy w roku, to niech traktuje to tak samo jak jego klient, czyli jako projekt: indywidualny, inny niż wszystkie i niepowtarzalny.

Wszystkie te przedsięwzięcia są na tyle trudne, nieprzewidywalne, ryzykowne i złożone, że muszą być realizowane w formie niezależnych projektów. Są do tego niepowtarzalne, czy jak kto woli unikatowe i tymczasowe. Choćby trwały kilka lat (jak to bywa z wielkimi wdrożeniami systemów czy gigantycznymi budowlami), to są one tymczasowe, mają określony moment zakończenia.

A potem? A potem jest koniec i nie ma nic, bo co miało zostać osiągnięte, to zostało osiągnięte. Przez mosty się potem przejeżdża, z systemów się korzysta, nowe produkty sprzedaje. Lub nie.

PODAJ DALEJ:

O autorze

Comments are closed.