Modele referencyjne. Odc. 7

0

PODSUMOWANIE

Modele nie są z perspektywy dużej organizacji kosztownym źródłem wiedzy. Życie pokazuje, że sprawdzają się w przypadku, gdy w poziom wiedzy procesowej w firmie jest zbliżony do tabula raza. Tyle, że tak to akurat nigdy nie ma, żeby firma nic nie wiedziała o własnych procesach.

Problemem jest to, że modele referencyjne są wciąż permanentnie nadużywane przez konsultantów zewnętrznych (i część profesorów) i promowane jako jedyne słuszne rozwiązania procesowe, zwłaszcza że – powtórzmy – modele referencyjne w ogóle, są strukturami r e f e r e n c y j n y m i, czyli zalecanymi a nie obligatoryjnymi.

ODNOŚNIKI

http://supply-chain.org/online-access

http://www.apqc.org/process-classification-framework

http://www.tmforum.org/BusinessProcessFramework/1647/home.html

PS

CZERWONA LAMPKA ALARMOWA

Jak się tak przyjrzymy bliżej modelom opartym o funkcje biznesowe (IT, FK, LOGISTYKA etc.), to się okaże, że są to naprawdę świetne zestawienia złożonych czynności, do tego czynności na różnym poziomie szczegółowości, wykonywanych w ramach poszczególnych funkcji. Funkcji a nie procesów biznesowych.

Wszystko – jak zwykle – z powodu jednego słowa. Słowem tym jest PROCES, który każdy rozumie na takim poziomie abstrakcji na jakim mu się podoba.

Może być bowiem tak, że to co model referencyjny A traktuje jako proces biznesowy, w innym modelu referencyjnym jest pojęciem bardziej ogólnym, na przykład kategorią procesów biznesowych, czy też grupą procesową. Stąd też o scope creep wcale nie tak trudno.

 Mieszko Mateusz Sokołowski

PODAJ DALEJ:

O autorze

Comments are closed.