Metodyki doskonalenia po ludzku. Odc. 3

0

JAK ZASPOKOIĆ PROCES?

Jak zrobić dobrze procesowi biznesowemu, to ważne pytanie, jakie powinien sobie zadać każdy menedżer. Ale tu się pojawia problem, bo menedżer niekoniecznie odpowiada za proces biznesowy jako całość, ale za: obszar, dział, funkcję, jednostkę. Z jednej strony ma pod sobą znacznie więcej niż jeden proces biznesowy, z drugiej strony może mieć do czynienia a fragmentem procesu, albo kilkoma fragmentami kilku procesów. Dlaczego niby ma on się przejmować bardziej procesem niż swoim obszarem odpowiedzialności? W końcu nie każdy z nas jest romantykiem i idealistą korporacyjnym czy też osobnikiem nadgorliwie naśladującym Mateusza Birkuta.

Ta ironia była zamierzona.

W organizacji, która niekoniecznie tylko mówi, że jest zorientowana procesowo, ale po pierwsze rozpatruje procesy jako całkiem ważne byty (nawet tego tak nie nazywając), przyczyniające się wprost lub pośrednio do wymiernych efektów operacyjnych, Mr Business Process jest zjawiskiem ważniejszym niż każdy menedżer z osobna, bowiem prawdziwe (normalne) myślenie procesowe, to myślenie z perspektywy organizacji jako całości. A nawet więcej niż całości, bo inni, czyli Mr Customer czy Mr Supplier nie są częścią naszej organizacji, a wpływają na jej wnętrze przeogromnie.

Odpowiedź na to jak zaspokoić proces znają (powinni znać) najlepiej pracownicy, którzy dłubią przy procesie. Tak – pracownicy a nie menedżerowie czy audytorzy. Pracownicy dłubią w procesie niekoniecznie jako osoby go modelujące, ale jako bezpośredni uczestnicy procesu. Uczestnicy często, zupełnie nieświadomi swego uczestnictwa w procesie biznesowym, co – warto podkreślić – wcale nie musi być utożsamiane z niczym negatywnym, czy jakimkolwiek bałaganem organizacyjnym.

To pracownicy są prawdziwą skarbnicą wiedzy operacyjnej, a nie żaden choćby najdroższy konsultant czy najwspanialszy trener czy coach. Wystarczy czasem wsłuchać się w to co mówią pracownicy, a wtedy nie trzeba będzie wydawać dziesiątek czy setek tysięcy złotych na zdroworozsądkowe metody ubrane w złoty gorset „innowacyjnej” metodyki konsultingowej. Konsultantów proszę o nieobrażanie się na te słowa.

Klientom (patrz: głównie dużym organizacjom) wciąż trudno uwierzyć, że naprawdę znacznie lepiej wiedzieć dlaczego konkretne procesy, w konkretnych firmach czy konkretne przedsięwzięcia doskonalące się nie udały (umarły, nie zdążyły się narodzić, zawaliły się pod własnym ciężarem) niż poświęcać czas na wyszukiwanie w księgarniach, internecie, na szkoleniach, na konferencjach i na uczelniach całościowej teorii wyjaśniającej co i jak powinniśmy czynić.

Pytanie brzmi: czy taka teoria w ogóle istnieje a jeśli tak, to czy jest możliwa do zastosowania? Być może. Mi nic nie wiadomo na ten temat.

PODAJ DALEJ:

O autorze

Comments are closed.