Metodyki doskonalenia po ludzku. Odc. 2

0

Żyją wśród nas osoby, którym z jakiegoś powodu rozkosz intelektualną sprawia nazywanie językiem niełatwym rzeczy prostych. Można się wściec słysząc i widząc, jak kwestie w miarę oczywiste, są przez niektórych konsultantów (nawet tych z firm renomowanych do bólu) przestawiane niczym synteza czarnej magii, astrologii i fizyki kwantowej kwazarów. Konkurować mogą z nimi niektórzy wykładowcy vel hipnotyzerzy akademiccy z rodzimych uniwersytetów (jakże dalecy w swej charyzmie od Waltera Lewina z MIT, którego wykłady chce się oglądać, nawet jak się nie ma pojęcie o fizyce).

W efekcie tychże utrudnień lingwistycznych, w czasie spotkań firmowych, nawet ludzie na poziomie – albo się czerwienią ze wstydu, myśląc że są niekompetentni (nawet jeśli nie są), albo ziewają z nudów, niczym studenci na porannym wykładzie w poniedziałek.

Żadna metodyka usprawniania biznesu nie jest bułką z masłem, czyli zestawem banalnych zasad i trywialnych technik, możliwych do przyswojenia przez każdego człowieka z ulicy. Z drugiej strony jednak żelaznym kryterium oceny metodyk procesowych, winno być, to czy nasze podejście jest możliwe do przyswojenia dla normalnego pracownika. Patrz: doświadczonego, ale przeciętnego pracownika, na zwykłym, niewyróżniającym się stanowisku. Wykształconego, ale nie geniusza. Obytego, ale niekoniecznie na poziomie zawodowego dyplomaty. Czytającego ze zrozumieniem i swobodnie werbalizującego myśli, ale niekoniecznie zawodowego mówcy czy pisarza. Większość pracowników, w większości firm jest po prostu przeciętna, tak więc jeśli metodyka nie jest przyswajalna, to oznacza to najprawdopodobniej, że poruszamy się w świecie – mówiąc kolokwialnie – zwykłej ściemy.

Na powtarzalności metodyki w ogóle, w tym metodyki doskonalenia procesów (nie mylić z powtarzalnością procesu), ani na jej przyswajalności, skończyć nie można.

Kolejna sprawa to jej kompletność, czyli to, żeby wskazywała (jednak) jak rozbić na czynniki pierwsze i potem poskładać do kupy proces biznesowy w całej okazałości, tak żeby nie pozostały jakieś elementy na stole – tak, żeby za każdym razem osiągać cel analizy procesowej.

W końcu metodyka to jest jednak – w mniejszym lub większym stopniu – strukturyzowany tok postępowania, który nas zbliża do celu, czyli lepszego pod takim czy innym względem procesu biznesowego.

A lepszy proces to lepsze wyniki biznesowe. Po prostu.

PODAJ DALEJ:

O autorze

Comments are closed.